W dniach 15 - 28 sierpnia 2005 roku wziąłem udział w kursie przewodnikowskim "Źródło", który został zorganizowany nad jeziorem Ormowskim koło Soczewki (okolice Płocka).

Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do wyjazdu. Po zaliczeniu "Agricoli" w roku 2002 wydawało mi się, że będzie to po prostu kolejny nudny, beznadziejnie zorganizowany kurs. Wkrótce przekonałem się jak bardzo się myliłem. Po przyjeździe na miejsce (a było to późnym popołudniem), jak tylko zdjęliśmy plecaki, zaraz dowiedzieliśmy się, że czeka nas gra wieczorna. Od razu zwróciło to moją uwagę i zaczęło mi się wydawać, że to szkolenie będzie zupełnie inne od mojej "Agricoli".

Następnego dnia postawiliśmy całą pionierkę  niezły wyczyn, jak na uczestników nocnych harców. Nasz zastęp obmyślił projekt urządzeń już wcześniej, w jednej z płockich restauracji. Następnego dnia rozpoczął się normalny tok kursu: wykłady, apele, zbiórki itd. Ustalono następujące składy oraz nazwy zastępów:

1."Wywierzysko"

  • Mariusz (Marian) 145 WDH
  • Janek Pastwa 301 WDH
  • Michał Fedorowicz 22 WDH
  • Przemek Zyra (Ostrołęka)

2."Nurt"

  • Wiktor (Wito) 61 WDH
  • Alek 82 WDH
  • Albinoski (Albin) 265 WDH
  • Krzysztof Sikorki (Sikor) 194 WDH
  • i ja (Marek Marczak)

3."Delta"

  • Paweł Piórek (Piórek) 5 RDH
  • Janek Woźnica (Woźny) 145 WDH
  • Zmulant 123 WDH
  • Ojciec Dyrektor.

Komendantem kursu był phm. Paweł Bucki.

Wykłady były bardzo różnorodne, zarówno co do formy, jak i treści Czasem siedzieliśmy na ściętej brzozie i notowaliśmy pełni chęci, zasłuchani temat, a innym razem zaliczaliśmy "zgon" ze zmęczenia w przeciągu kilku minut (na szczęście tych ostatnich było niewiele).

Na kursie panowała wspaniała, braterska atmosfera. Spędzaliśmy ze sobą w końcu całe dnie i noce i mieliśmy dużo czasu, żeby się bliżej poznać i zaprzyjaźnić W czasie wolnym bardzo często rozmawialiśmy na tematy harcerskie (ale nie tylko rzecz jasna), co wskazywało na duże zaangażowanie wszystkich uczestników oraz na to że wiedzieli po co tu przyjechali. Dyskutowaliśmy o swoich drużynach, wymienialiśmi się doświadczeniami, rozważaliśmy różne problemy organizacyjne i metodyczne. Wykłady bardzo często przeradzały się w długie dyskusje, które nas wciągały i często kończyliśmy je w czasie wolnym w mniejszych kręgach.

Wydaje mi się, że ten kurs był bardzo kształcący. Dowiedziałem się na nim wielu rzeczy, z których nawet nie zdawałem sobie wcześniej sprawy, choć przecież w praktyce nie raz je napotykałem. Uświadomiłem sobie czym tak naprawdę jest bycie instruktorem ZHR, jak bardzo jestem niedoskonały i jak wiele brakuje mi do osiągnięcia tej postawy, do której muszę dążyć. Zdałem sobie sprawę, jaka odpowiedzialność będzie na mnie spoczywać. Mam nadzieję, że to co sobie uświadomiłem, to czego się nauczyłem oraz to czego doświadczyłem, pozwoli mi stać się lepszym harcerzem, a w niedalekiej przyszłości także instruktorem.

autor: Marek Marczak