Wyszukiwanie zaawansowane
Kronika
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treści
1911-12-31 | Warszawa | Roman Różycki, Marek Gajdziński
Rok 1911

Ruch skautowy, który z taką siłą i szybkością rozszerzył się w Polsce i ogarnął liczne rzesze najlepszej młodzieży, przybierając dużo głębsze ideowe oblicze, niż marzył o tym jego angielski twórca, lord Baden Powell, - natrafił u nas na świetnie przygotowane podłoże. Młodzież polska, która żyła wychowana w tradycjach naprawienia klęski powstania styczniowego, której hasła pozytywizmu nakazywały ciągła pracę nad sobą, ogarnięta była wówczas niepowstrzymaną potrzebą zrzeszania się, organizowania, walczenia, ulepszania siebie i otoczenia, przygotowywania się wreszcie do czegoś nieokreślonego, czegoś co musiało się stać i doprowadzić wreszcie do uwolnienia kraju. Wypadki polityczne, wojna rosyjsko – japońska i klęska Rosji budziły otuchę, ciągłe niepokoje w Europie stwarzały pewien trudny do zdefiniowania nastrój, że zbliża się jakaś wielka epoka i że trzeba wyjść na jej spotkanie przygotowanym. Stąd liczne koła samokształceniowe, organizacje sportowe, turystyczne, gimnastyczne, jak „Sokół", związki etyczno – abstynenckie, jak „Eleusis" – wreszcie liczne tajne organizacje wojskowe o celu już bardzo ściśle określonym. I wtedy właśnie, cudownym zbiegiem okoliczności, zrodziła się w Anglii idea skautingu, która przeniesiona na grunt polski, okazała się po prostu stworzona dla licznych rzesz młodzieży, czującej potrzebę działania, a nie mającej wspólnej organizacji, wspólnego sztandaru, pod którym mogłaby się skupiać i działać w ściśle określonym kierunku.

„Idziem jak fala zalać polski świat" – pisze w pierwszym numerze redagowanego przez siebie pisma „Skaut" – Andrzej Małkowski, dusza ówczesnego polskiego skautingu. 

I rzeczywiście wszędzie, gdzie idea skautingu dotarła, w postaci przede wszystkim artykułów, energiczne jednostki samorzutnie zabrały się natychmiast do tworzenia pierwszych zastępów. We Lwowie, będącym kolebką polskiego harcerstwa, ruch rozwijał się szybko, dzięki wydatnej pomocy „Sokoła", organizacji podówczas bardzo silnej i spoistej, i przede wszystkim dzięki temu, że ze Lwowa pochodzili ci ludzie, którzy skauting do polski przynieśli. 

W Kongresówce natomiast, dzięki „troskliwej" opiece rosyjskiej, wszelka zorganizowana praca była bardzo utrudniona. Jako pierwszą próbę należy wspomnieć drużynę, założoną w 1910 roku przez profesora gimnastyki, Nebla na terenie szkoły Wróblewskiego w Warszawie, która jednak, w skutek zbytniego zakonspirowania, dużego wpływu na losy harcerstwa nie miała. 

Dopiero w jesieni 1911 roku następuje ożywienie. Jednocześnie przy kilku szkołach organizują się drużyny. Jedną z nich, a więc jedną z najpierwszych w Kongresówce, jest drużyna zorganizowana przy Szkole Realnej Stowarzyszenia Techników im. St. Staszica, a będąca zawiązkiem dzisiejszej 16 Warszawskiej Drużyny Harcerzy imienia Zawiszy Czarnego. 

Na parę lat przed tym, nim idea skautingu dotarła w ogóle do Polski, grupa uczniów ze Szkoły Realnej im. Staszica organizowała wspólne gry, jak palant i piłka nożna na Polu Mokotowskim, oraz wycieczki piesze, między innymi do Czarnej Strugi i do Czerska, co wobec dość dużej odległości wymagało pewnego zgrania się i organizacji. Dlatego też, skoro Janusz Rudnicki i Jurek Wądołkowski, podówczas uczniowie tej szkoły, zaczęli werbować swe zastępy, natrafili na grunt już przygotowany. Każdy z nich działał osobno, bez porozumienia się z drugim. Rudnicki rozpoczął pracę z ramienia organizacji „Zarzewie". Zapoznawczy się z pismem „Skauting", które mu przywiózł ojciec z Anglii i z książką Małkowskiego „Skauting jako system wychowania młodzieży" (będącą właściwie zbiorem jego wykładów na pierwszym kursie dla skautów, zorganizowanym we Lwowie (1911 20.3 – 1.6)), utworzył jeden zastęp, który następnie wobec napływu ochotników rozrósł się w pluton, zawiązany 20.10.1911r. 

Prawie jednocześnie zaś, związek „Młodzieży Narodowej" ogłosił w szkole organizację drużyny, mianując Jurka Wądołkowskiego, jednego ze swoich członków, drużynowym. Do drużyny Wądołkowskiego zgłosiło się od razu kilkudziesięciu chłopców, których podzielił na dziewięć zastępów, potem - w miarę napływu – na dwanaście. Pierwszym zastępowym i pomocnikiem drużynowego był Pietrek Olewiński

Drużyna i pluton pracowały równolegle lecz osobno do końca 1911 roku. Tymczasem Wądołkowski, który zaczynając pracę, miał mniej przygotowania skautowego od Janusza Rudnickiego, dopiero po zorganizowaniu drużyny i bliższym zapoznaniu się z literaturą skautową, doszedł do wniosku, że w skutek masowego werbunku, dostało się do drużyny wiele elementu niepożądanego. Rezygnując więc z liczebności na korzyść jakości, przeprowadził tak surową selekcję, że na początku roku 1912 został mu zaledwie jeden zastęp, złożony z siedmiu skautów. 

Równocześnie reorganizuje swój pluton Rudnicki, kończąc pracę „oczyszczania" na 20.12.1911r., czyli że prawie jednocześnie z ukończeniem równoległej akcji Wądołkowskiego. W tym pierwszym okresie oba oddziały zachowują przyjacielskie stosunki, organizując szereg wspólnych wycieczek i ćwiczeń w okolicach Warszawy, jak trzydniowa wycieczka do Janówka, do Miłosny, do Marysinka, Drewnicy, Zielonki itd. 

Ze zdjęć, które się zachowały z tych czasów w archiwum Drużyny, widać, że ze szczególną pasją ćwiczono budowanie mostów linowych, sypanie okopów, robiono najrozmaitsze szkice i pomiary terenowe, warzono jakieś niesłychanie spartańskie potrawy, w skomplikowanych kuchniach ziemnych. Dziś w epoce, kiedy obozownictwo i w ogóle prace w terenie nie budzą już może tak wielkiego jak dawniej entuzjazmu, z pewnego rodzaju wzruszeniem patrzy się na skupione twarze chłopców z pożółkłych fotografii, którzy z taką pasją i samozaparciem zdobywali te wspaniałe i tajemnicze umiejętności. 

Autor pisał te słowa w 1936r. Drużyna dysponowała wtedy bogatym archiwum zawierającym zdjęcia, dokumenty, kroniki i relacje. Niestety archiwum to w całości spłonęło w Powstaniu Warszawskim. (przypomnienie red.)

Roman Różycki - "Kronika 25 lat dziejów Szesnastki 1911-1936" - Warszawa 1936r.
Pisownia zgodna z oryginałem. Przepisał wyw. Marcin Weiss.


UZUPEŁNIENIE

Po nieudanej próbie zorganizowania pracy z młodzieżą metodą skautową w szkole Wróblewskiego, co miało miejsce jesienią 1910 roku, kolejne tym razem już udane próby podjęto równolegle i bez porozumienia ze sobą w ramach różnych organizacji młodzieżowych dopiero rok później. Wpływ na to miały bez wątpienia wieści o żywiołowym rozwoju ruchu skautowego w Galicji, jakie przedostawały się ze Lwowa.

W "Staszicu" powstały dwa plutony, z których połączenia zrodziła się "Szesnastka" Zawiszy Czarnego - jeden utworzony przez OMN, drugi w ramach "Zarzewia". W szkole Konopczyńskiego z inspiracji "Organizacji Młodzieży Narodowej" utworzone zostały zastępy, które dały początek późniejszej "Trójce" im. ks. Józefa Poniatowskiego. W szkole Rychłowskiego z ramienia "Zarzewia" powstał zalążek późniejszej "Jedynki" im. R. Traugutta. Wreszcie pod koniec roku, w ramach OMN, powstał jeszcze jeden ośrodek pracy skautowej, tym razem w szkole Chrzanowskiego, gdzie utworzono późniejszą "Dwójkę" im. T. Rejtana. Pojawiło się też kilka innych mniej udanych prób, które okazały się jednak niezbyt trwałe i nie zdołały przerodzić się w silne i zwarte drużyny skautowe. Do takich prób można zaliczyć zastęp przy szkole Zgromadzenia Kupców (OMN), zastęp w szkole Górskiego (Organizacja Młodzieży Postępowo - Niepodległościowej) oraz ponownie nieudaną próbę reaktywowania pracy w szkole Wróblewskiego.

Rozwój ruchu skautowego w Królestwie nie mógł mieć jednak tak żywiołowego charakteru jak w Galicji, ze względu na zakonspirowanie pracy. 

Od końca listopada 1911r. w Warszawie rozpoczęła pracę tajna Komisja Porozumiewawcza organizacji niepodległościowych prowadzących działalność skautową. Jej celem było ujednolicenie i podporządkowanie się jednemu ściśle skautowemu kierownictwu, a także nawiązanie kontaktu organizacyjnego z Naczelnictwem Skautowym we Lwowie. W początkowej fazie pracy w komisji zasiadali dowódcy istniejących oddziałów skautowych, między innymi Jurek Wądołkowski, Piotr Olewiński i Janusz Rudnicki, organizujący plutony skautowe na terenie Szkoły Realnej im. St. Staszica. Później, gdy w toku prac komisji kierownictwa tych organizacji zdały sobie sprawę z powagi przedsięwzięcia i możliwych jego skutków dla Polski, nastąpiło jeszcze ściślejsze utajnienie rozmów i przeniesienie ich na wyższy szczebel decyzyjny.

Warto, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, podkreślić tę chwalebną chęć zgody i współdziałania, jaką wykazały organizacje o różnych przecież programach politycznych i zabarwieniu ideowym. Kiedy na podstawie pierwszych doświadczeń uświadomiono sobie, jak wielkie możliwości skupienia młodzieży wokół czynu niepodległościowego drzemią w metodzie i idei skautingu, zgodnie postanowiono zrezygnować z własnych ambicji i dla dobra Polski utworzyć oddzielną, wewnętrznie spoistą, zdyscyplinowaną organizację skautową działającą wyłącznie w oparciu o zalecenia i instrukcje skautowe płynące z dalekiego Lwowa. Efektem tego było powstanie w początkach 1912r. tajnej Naczelnej Komendy Skautowej dla Królestwa Polskiego, która podporządkowała się lwowskiemu Naczelnictwu i przejęła pełną kontrolę nad istniejącymi w Warszawie oddziałami skautowymi.

Marek Gajdziński (2003r.)

 

Stan Drużyny w dniu 31.12.1911r.

Pluton powołany przez organizację "Młodzieży Narodowej".
Plutonowy - Jerzy Wądołkowski

Stan ok. 7 skautów ( po selekcji)

Pluton powołany przez "Zarzewie"

Plutonowy - Janusz Rudnicki

Stan ok. 10 skautów ( po selekcji)

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treści
©2000 - 2017  16WDH