Wyszukiwanie zaawansowane
Kronika
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
1943-12-31 | Warszawa | Marek Gajdziński
Rok 1943

Początek roku 1943 stał pod znakiem niemieckiej klęski pod Stalingradem. Spora część polskiej opinii publicznej z nadzieją oczekiwała dalszych sukcesów Związku Sowieckiego i kolejnych klęsk Niemców na froncie wschodnim. Większość społeczeństwa, zwłaszcza tam gdzie nie doświadczono wcześniej okupacji sowieckiej, a więc także w Warszawie, z coraz większą sympatią kierowała swe nadzieje w stronę niedawnego zaborcy, a dziś śmiertelnego wroga Niemiec. Tylko nieliczni zdawali sobie w pełni sprawę, z tego, że teraz już prawie pewne zwycięstwo ZSRR niczego dobrego Polsce nie wróży.


Na potwierdzenie tego, w kwietniu 1943 roku wyjaśniła się tajemnica zniknięcia kilkunastu tysięcy polskich oficerów, którzy jesienią 1939 roku dostali się do sowieckiej niewoli. Na zajętych przez siebie terenach, w okolicach Katynia, Niemcy odnaleźli zbiorowe groby i ogłosili listę nazwisk kilku tysięcy oficerów zamordowanych w bestialski sposób przez Sowietów jeszcze w kwietniu 1940 roku. Na liście tej znalazły się także nazwiska kilku Zawiszaków.  Mimo, że Rosjanie zbrodni tej się wyparli, a ich propaganda usiłowała całą winę zrzucić na Niemców twierdząc, że jest to prowokacja wymierzona w sojusz aliancki – Polacy w ogromnej większości nie dali temu wiary. I znów okazało się, że nie warto się zbytnio cieszyć z sowieckich sukcesów militarnych na wschodzie. Ujawniona zbrodnia katyńska wraz wcześniejszymi informacjami o masowych deportacjach Polaków  nie pozostawiały żadnych złudzeń – terror sowiecki był równie okrutny jak hitlerowski. Można się było jeszcze łudzić tylko tym, że Związek Sowiecki wchodzi w skład antyniemieckiej koalicji, do której i Polska należy, co powinno zmienić stosunek Stalina do Polski i Polaków. I żeby mieć choć trochę nadziei, cześć Polaków tym właśnie zaczęła się łudzić.


Dokładnie w tym samym czasie, a więc również w kwietniu 1943 rozegrał się ostatni akt tragedii Żydów z warszawskiego getta. Niemcy przystąpili do jego ostatecznej „likwidacji” co oznaczało wywiezienie setek tysięcy ludzi na śmierć w komorach gazowych. W getcie wybuchło powstanie. Polskie Państwo Podziemne dostarczyło żydowskim powstańcom część swoich bardzo skromnych zapasów broni, ale w inny sposób pomóc im nie było w stanie.  Na oczach bezsilnych warszawiaków, w jednej z odgrodzonych murem dzielnic miasta, Niemcy rozpętali prawdziwe piekło siejąc śmierć i zniszczenie. Większość mieszkańców getta wymordowano, a domy spalono lub zburzono.  To doświadczenie bezsilności wobec ogromu bestialstwa i okrucieństwa Niemców pozostawiło niezabliźnioną ranę w duszy każdego warszawiaka, który miał w sobie choć trochę zwykłej ludzkiej wrażliwości. Nie trudno zgadnąć jak te wydarzenia odbiły się na psychice przedstawicieli warszawskiej inteligencji , w tym na nastrojach kadry instruktorskiej Szesnastki. 


Na sile przybierał także terror hitlerowskiego okupanta wobec ludności polskiej. Wobec coraz większej aktywności wojskowej polskiego podziemia Niemcy zaczęli częściej stosować odpowiedzialność zbiorową. Na ulicach Warszawy dochodziło do masowych egzekucji. Mordowano w nich przypadkowych ludzi zatrzymanych w charakterze zakładników. Każda akcja zbrojna przeprowadzona przez oddziały konspiracyjne oznaczała ryzyko rozstrzelania kilkudziesięciu, a nawet kilkuset cywilnych mieszkańców Warszawy.  Polityka ta obliczona była na zastraszenie Polaków i skłócenie społeczeństwa z kierownictwem Polskiego Państwa Podziemnego. Mimo, że pociągnęła ona za sobą śmierć wielu ofiar, plany Niemców nie powiodły się. Polacy nie odwrócili się od swego podziemnego państwa i Armii Krajowej.


Na szczęście były też promyki nadziei. Latem wojska amerykańskie i brytyjskie przeprowadziły udany desant i wylądowały we Włoszech. Wojna znów wróciła na terytorium Europy zmuszając Niemców do przerzucenia tam części swych sił. Jednocześnie na wschodzie nie powiodła się wielka niemiecka kontrofensywa przeprowadzona w okolicach Kurska w wyniku czego Rosjanie, zaopatrywani w broń i sprzęt wojskowy przez Amerykanów, uzyskali inicjatywę strategiczną na całym froncie. Od tej chwili ich przewaga była bezdyskusyjna. Niemcy byli w stanie już tylko wycofywać się na zachód. Choć życie pod niemiecką okupacją nadal było okrutne i dla każdego bez wyjątku śmiertelnie niebezpieczne to jednak w świadomości Polaków los wojny był już przesądzony. Klęska Niemiec pozostawała kwestią czasu. Ta świadomość pozwalała jakoś żyć.


W Szesnastce zorganizowany został trzeci kurs zastępowych. Wzięli w nim udział chłopcy, którzy wcześniej wstąpili do konspiracyjnej Drużyny. Byli to z zastępu „Jeleni”: Józek Przewłocki, Zygmunt Przewłocki, Feliks Szebeko, Staszek Starowieyski i Janek Moes. Z  zastępu „Komarów” na kurs powołano: Tadka Sułowskiego, Danka Szeliskiego oraz Michała Dowbora. Kurs prowadziła ta sama kadra co poprzednio. Pomagali też absolwenci pierwszego kursu. W tym czasie do Drużyny wrócił Stefan Medwadowski.


Latem Szesnastka zorganizowała niebywałą, jak na warunki konspiracyjne, akcję obozów letnich. Z tym, że z oczywistych względów nie mógł to być obóz całej drużyny. Dwa zastępy wyjechały więc samodzielnie w inne miejsce i w innym terminie.
„Komary” obozowały w Michalinie pod komendą Zbyszka Stoka, a zastęp Witka Kończykowskiego urządził swój obóz w Pilicy. Ze względów bezpieczeństwa nie mieszkano niestety w namiotach, ale w domach lub stodołach. Program obu obozów nasycony był sportem oraz grami i ćwiczeniami mającymi na celu doskonalenie technik harcerskich . Przeprowadzono wiele prób na sprawności oraz biegi na stopnie młodzika i wywiadowcy. W prowadzonej od początku istnienia Szesnastki numeracji, obóz ten odnotowano jako kolejny o numerze XXI.  Trzeci z planowanych obozów – zastępu „Jelenie” w Chylicach, którego komendantem miał być Zdzich Szeliski, nie doszedł do skutku z powodu nie przybycia na czas połowy chłopców.

 

Obóz letni 16WDH, 1943r. od lewej: Danek Szeliski, Zdzich Szeliski, NN

1943r. Obóz jednego z zastepów 16 WDH
od lewej: Danek Szeliski, Zdzich Szeliski, NN


Jesienią rozpoczęto kolejny, tym razem zakrojony na znacznie większą skalę, zaciąg do Drużyny. Prowadzono go do początku 1944r. W jego wyniku powstało pięć nowych zastępów, które objęli absolwenci ostatniego kursu. Z tego też powodu rozwiązany został zastęp „Jeleni” – wszyscy chłopcy zostali zastępowymi. Wobec rozrostu Drużyny wprowadzono podział na trzy plutony, które objęli w randze przybocznych Stefan Medwadowski, Zdzich Szeliski i Witek Konczykowski. Kolejnym przybocznym został mianowany Zbyszek Stok.


Rozpoczęto intensywne szkolenie w celu przygotowania poborowych do złożenia Przyrzeczenia Harcerskiego oraz wdrożenia ich w tajniki technik harcerskich i działalności konspiracyjnej. Każdy zastęp przygotowywał też pokaz artystyczny. Zbiórki zastępów organizowano w mieszkaniach prywatnych.


W grudniu Drużyna dała trzy przedstawienia teatralne wystawiając długo przygotowywane jasełka. Dwa przedstawienia odbyły się na ulicy Chłodnej w mieszkaniu państwa Tarasów, a jedno na Prokuratorskiej u państwa Zielińskich. Dochód z nich przeznaczony został na potrzeby konspiracji wojskowej. W przedstawieniu wystąpili: Zbyszek Stok, Janek Moes, Janek Stokowiec, Danek i Wiesiek Szeliscy, Tadek Sułowski, Janek Pawłowski oraz Jacek i Zygmunt Przewłoccy. Role kobiece zagrały: siostra Andrzeja Hanka Zielińska (przyszła aktorka) oraz siostra Tadka Maria Sułowska ze swoją koleżanką Marią Radzicką. Przygotowania do tego przedstawienia trwały kilka tygodni. Przeprowadzano próby, szyto kostiumy i konstruowano dekoracje.  „(…) Liczne próby zbliżają chłopców z odrębnych zastępów, są terenem na którym się wzajemnie poznają(…)”. Zdzisław Szeliski – Relacja, Londyn 1946.

 

1943r. Szopka 16 WDH

1943r. Szopka. Drugi od prawej (najwyższy) to drużynowy
Michał Woynicz Sianożęcki


Szesnastka konsekwentnie realizowała przyjęty jeszcze w 1939 roku program działania. Drużyna prowadziła normalną pracę harcerską, taką jak przed wojną, tyle że bez możliwości jawnego używania munduru. Pilnowano przy tym bardzo konsekwentnie tego, aby chłopcy kontynuowali naukę na tajnych kompletach. Dawała więc harcerzom namiastkę normalności w tych całkowicie nienormalnych czasach w jakich przyszło im żyć. Sam fakt nielegalnego uczenia się, harcowania oraz wszelkie inne przejawy prawie zwykłego życia kulturalnego,  jak owe wystawione w grudniu jasełka, były niezwykle ważne dla chłopców, gdyż włączały ich w szeroki nurt narodowego oporu. Były ważne zresztą nie tylko dla nich – również dla Polski. W ten sposób w społeczeństwie tworzył się duch, dzięki któremu skazany na zagładę naród miał szansę przetrwać okupację z godnością i miał siłę, mimo krwawego terroru, aby chwytać za broń. Polacy jako naród zachowali świetną postawę i duchową niepodległość właśnie dzięki tego typu przedsięwzięciom, mało może spektakularnym, ale niezwykle ważnym.


Tyle że w 1943 roku przestało to już chłopcom wystarczać. Pełnoletni członkowie kadry od samego początku uzyskiwali zgody drużynowego na włączanie się w konspirację wojskową. W 1943 zgody takie wydawano już znacznie młodszym, bo 16-stoletnim harcerzom. Zbyszek Stok, Janek Stokowiec i Tadek Sułowski zanim jeszcze otrzymali zgodę od drużynowego już uczestniczyli w akcjach dywersyjnych grupy PS „Hagena”. Po uzyskaniu zgody na przydział wojskowy Zbyszek Stok wstąpił do do 7 pp AK „Garłuch” i stopniowo wciągał tam swoich kolegów: Janka Stokowca, Tadka Sułowskiego, Staszka Starowiejskiego i Danka Szeliskiego.  Inni w tajemnicy przed drużynowym brali udział w gazowaniu kin, zrywaniu hitlerowskich flag i plakatów. Drużynowy surowo karał podobne niepotrzebne wyskoki. Pewnie dzięki temu Szesnastka przez całą okupację nie zanotowała żadnej wpadki. Jeśli były straty to wynikały one z udziału harcerzy i instruktorów w konspiracji wojskowej lub miały charakter przypadkowy, wynikający ze ślepego terroru stosowanego przez Niemców.  Wyskoków tych jednak wciąż przybywało. Bardzo trudno było utrzymać chłopców w dotychczasowych ryzach. Rwali się do walki. Chcieli tak, jak ich koledzy spoza harcerstwa robić coś znacznie bardziej ważnego i niebezpiecznego. Normalne młodzieńcze pragnienie przeżywania przygód. Czy można było temu skutecznie postawić tamę? Jesienią 1943 roku szarże Szesnastki zorientowały się, że jest to już niemożliwe. Nastroje jakie panowały w Warszawie, a zwłaszcza w wśród młodzieży, impet z jakim rozrastało się podziemne państwo, kazały zrewidować dotychczasowe założenia.


Jako pierwszy krok ku temu postawiono włączyć Drużynę w nurt szerszej konspiracji harcerskiej. Późną jesienią w mieszkaniu na Prokuratorskiej odbył się cykl oddzielnych spotkań Olimpu z przedstawicielami trzech organizacji harcerskich: Hufców Polskich, batalionu Wigry i Szarych Szeregów. Przedstawiali oni założenia ideowe, metodyczne i programowe swoich ugrupowań. Tę swoistą licytację programową wygrał hm. Jan Rossman z Szarych Szeregów przekonując do swojej organizacji większość instruktorów Szesnastki. Zdecydowały o tym dwa czynniki. Pierwszy to niezwykle trafny, przemyślany i atrakcyjny dla młodzieży program „Dziś, Jutro, Pojutrze” , a zwłaszcza realizowane konsekwentnie hasło „wychowania poprzez walkę”. Drugi to fakt, że Szare Szeregi były integralną częścią struktury Armii Krajowej, co poza wszelkimi innymi korzyściami praktycznymi dawało też poczucie uczestnictwa w głównym nurcie życia i walki Polskiego Państwa Podziemnego.  Decyzja została podjęta w sposób niezwykle demokratyczny przez Olimp z udziałem Zyga. Drużynowy, Michał Woynicz – Sianożęcki, choć osobiście optował za Hufcami Polskimi, bardzo lojalnie podporządkował się woli większość i w ostatnich dniach 1943 roku 16 WDH zgłosiła swój akces do Szarych Szeregów.

 

Stan Drużyny 31.12.1943r.
Drużynowy: Michał Woynicz - Sianożęcki
Przyboczni: phm. Andrzej Zieliński, Stefan Medwadowski, Zdzich Szeliski, Witek Konczykowski, Witek Szeronos, Zbyszek Stok
I pluton pod komendą Stafana Medwadowskiego - zastępowi: Janek Stokowiec („Komary”), Staszek Starowieyski, później Michał Dowbor, Janek Moes.
II pluton pod komendą Zdzicha Szeliskiego – zastępowi: Wacek Gabara (dawny zastęp 3-ci), Józek Przewłocki „Placek”.
III Pluton pod komendą Witka Konczykowskiego- zastępowi: Witek Konczykowski (dawny zastęp 4-ty), Zygmunt Przewłocki „Jacek”, Feliks Szebeko.
Razem osiem zastępów – trzy stare i pięć nowych, w sumie 56 harcerzy plus kadra instruktorska.


Zawiszacy
Andrzej Gluziński – lekarz Kedywu(Kolegium A) zginął w czasie akcji partyzanckiej w Puszczy Kampinoskiej.
Władysław Krasucki i Zbigniew Szczepanik – polegli w walkach partyzanckich.
phm. Jan Bugajski został aresztowany na ulicy kiedy wracał z kursu konspiracyjnej podchorążówki; znaleziono przy nim pistolet; został rozstrzelany w ruinach getta.
Ponadto rozstrzelani zostali: Witold Grott - były zastępowy, Janusz Kozłowski i Feliks Sobczyński.
Jan Próchniak został zamordowany w Majdanku.


Heniek Kropatsh i Lutas Schellenberg zostali wywiezieni do Oświęcimia; ich aresztowania miały związek z działalnością wojskową; na szczęście udało im się przeżyć wojnę.
Z tego samego powodu aresztowany został Zbyszek Stok.  Wywieziono go do obozu koncentracyjnego w Majdanku, skąd udało mu się wkrótce wrócić.
Tadeusz Bentz został aresztowany i był więziony na Pawiaku; został przypadkowo uwolniony 26 marca w słynnej Akcji pod Arsenałem przeprowadzonej przez oddział Szarych Szeregów.


Zawiszacy stanowili kadrę Kedywu obwodu Mokotów (DB-19; jego dowódcą był ppor. Tadek Jaegerman ps. „Klimek”, a jego zastępcą ppor. Tadek Sobczyński ps. „Basza”. Do oddziału należeli: Bolek Bondy, Zbyszek Bogacki i Felek Sobczyński. Ich oddział brał udział w wielu akcjach zbrojnych m.in. 2 kwietnia niosąc pomoc powstańcom w getcie zaatakowali Niemców od zewnątrz oraz 2 grudnia na ul. Puławskiej wzięli udział w akcji na „budę” żandarmerii . Po aresztowaniu i rozstrzelaniu Felka Sobczyńskiego jego miejsce w oddziale zajął średni z braci Sobczyńskich - Jurek.


Inna grupa Zawiszaków głównie z zastępu „Turów”, należała do Narodowej Organizacji Wojskowej, która w 1942 roku weszła w skład AK. W 1943 roku dowódcami kompanii byli: ppor. Andrzej Sanecki – szkoła podchorążych, ppor. Sławek Potempski – szkoła podoficerska i ppor. Jurek Gorzycki. Wykładowcami w szkole podchorążych i szkole podoficerskiej byli także: ppor. Wojtek Sarnecki i ppor. Julek Chomicz.  Przydziały wojskowe w NOW mieli młodsi Zawiszacy, którzy przechodzili tam przeszkolenie wojskowe: kpr. Janek Pawłowski, kpr. Jurek Sikorski, kpr. Adam Gacek. Do NOW należała też część aktualnej kadry Szesnastki: drużynowy - kpr. pchor. Michał Woynicz – Sianożecki oraz najmłodsi przyboczni, Zdzich Szeliski i Stefan Medwadowski.


Większość harcerzy, którzy w 1939 roku tworzyli Szturmową Kompanię Ciężkich Karabinów Maszynowych (SKCKM) trafiło do batalionu „Parasol”. Byli tam m.in. Wojtek Świątkowski ps. „Korczak”, Tadek Ulankiewicz ps. „Warski” i Józek Kujawski.

 

Phm. Kazimierz Koźniewski wrócił do Polski z misją kuriera rządu polskiego. W kraju pracował w Departamencie Informacji Delegatury rządu oraz redagował liczne pisma w tym pismo Szarych Szeregów „Bądź Gotów”.

 

Felicjan Loth, ps. „Flok”, jako więzień Pawiaka i jednocześnie lekarz więzienny. ratował życie i starał się uśmierzać ból osobom nieludzko torturowanym w śledztwach. Pośredniczył też w przekazywaniu grypsów.

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
©2000 - 2017  16WDH