Wyszukiwanie zaawansowane
Kronika
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido następnego artykułu
1945-12-31 | Warszawa | Marek Gajdziński i Dyzma Zawadzki
Rok 1945

Powstająca Drużyna jako zadanie postawiła sobie: „Rozpoczynamy pracę w Wolnej Polsce. To nic, że ciężkie mamy warunki, że Polska jest umęczona, zbolała, zniszczona przez pięć lat okupacji niemieckiej „Kulturträgerów”. Otóż otwiera się przed Polakami szerokie pole do pracy przy odbudowie Ojczyzny. W pracy tej nie może zabraknąć żadnego z nas – harcerzy, a tym bardziej Zawiszaków…” (Kronika obozu 1945 r.).

 

marzec – Zaraz po powrocie do Warszawy drużynowy powstańczej Szesnastki – „Placek” – Józek Przewłocki przystąpił do organizacji Drużyny. Powstały 2 zastępy chłopców nawet starszych od „Placka”, nie związane z żadną szkołą. Pomagał mu „Kacper” – Jurek Kacprzyński.

 

maj lub czerwiec – Udział w zlocie Chorągwi pod Warszawą

 

lipiec – Powstał 3-ci zastęp. Udział w zlocie ZHP w Katowicach.

 

lato – XXIII obóz letni w Dąbrowie k/Radomia (21.VIII. – 2.IX) w leśniczówce. Komendant – HR Józek Przewłocki, oboźny – h.o. Adam Bromke, sekretarz – Sylwan Ganeczko. Uczestników 21 w 2 zastępach: Wigry (Stan. Kubera), Orłów (Zygmunt Hübner). Przeprowadzono próby na młodzika. Pod koniec wakacji Józek Przewłocki wyjechał za granicę.

 

jesień – Kierownictwo Drużyny objął hm Kazik Koźniewski z przybocznym h.o. Jurkiem Kacprzyńskim. Drużyna powraca do Gimnazjum i Liceum im. St. Staszica jako swego terenu działania (w gmachu Gimnazjum i Liceum im. S. Słowackiego na II zmianie). Przeprowadzono nabór w Szkole i utworzono 4 zastępy: Żbików, Rysiów, Sokołów i Jeleni  - podzielone na 2 plutony. Drużynę zasilili w dużej ilości Zawiszacy z konspiracyjnej Szesnastki, a zastępy prowadzili Romek Iżyłowski, Stefek Brzeski, Janusz Ratajczak, Marek Jaczewski (równocześnie plutonowy). Nastąpił okres intensywnego szkolenia, sprawdzania stopni i sprawności zdobytych w innych drużynach, a członkostwo starano się ograniczyć do uczniów Szkoły im. Staszica. Drużyna została bardzo przychylnie przyjęta przez Dyrekcję Szkoły, a opiekunem jej nadal był prof. Witold Berezecki.

 

K.P.H.

Równocześnie z Drużyną odrodziło się Koło Przyjaciół Harcerzy. Przewodniczyła nadal p. Walentyna Zielińska, a wieloletnią skarbniczką była p. Jadwiga Dusiewiczowa. Do najbardziej aktywnych działaczy należeli: pp. Julia Pułaczewska, Stefania Szeliska, Jadwiga Tereszczenko, Stanisława Pawłowska, p. Tomasz Cholewa i szereg innych. Naczelnym zadaniem Koła stało się zdobycie w trudnych powojennych warunkach środków umożliwiających wyekwipowanie Drużyny i urządzenie obozu letniego. Zaczynano znowu od zera.

 

Zawiszacy

Działanie odrodzonej Szesnastki wsparli harcerze konspiracyjnej i powstańczej Drużyny, wstępując do niej. Byli to m.in.: Wiesiek Szeliski, Andrzej Połoński, Rysiek Cholewa, Andrzej Pawłowski, Jurek Kacprzyński. Wspomagali pracę Drużyny również Zawiszacy przedwojenni, m.in. hm Kazik Koźniewski, jako drużynowy, phm Jędrek Zieliński, h.o. Andrzej Pfeffer, Zygmunt Tyszka i inni, przekazując nowym harcerzom tradycje, zwyczaje i ducha Szesnastki. Zbyszek Stok –Stokowiec zorganizował hufiec na Żoliborzu i był jego pierwszym hufcowym. Pomagali mu Janek Stokowiec i ćw. Tadek Sułowski – późniejszy przyboczny 14 W.D.H.

 

Wojciech Bogusławski, „Kronika 16 WDH im. Zawiszy Czarnego 1911-1986”, przepisał hm. Dyzma Zawadzki (pisownia zgodna z oryginałem).

_________________________________________________________________________________________

 

Po wyzwoleniu Warszawy, w dniu 17 stycznia 1945 roku Naczelnik Szarych Szeregów swoim ostatnim rozkazem rozwiązuje tę organizację. Tym samym traci też rację bytu konspiracyjna Szesnastka.

 

Na froncie zachodnim, na terenach opanowanych przez aliantów Zawiszacy spotykają się z inicjatywy pilota RAF i harcmistrza Gustawa Radwańskiego. Docierają tam weterani Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a także Zawiszacy uwolnieni z obozów jenieckich.

 

W kraju odradza się Związek Harcerstwa Polskiego. Powstaje oddolnie, spontanicznie, instruktorzy i harcerze tworzą drużyny, które gwałtowanie nabierają dużej liczebności. Działa legenda Szarych Szeregów, świeża jest sława harcerskich bohaterów „Kamieni na szaniec”. Władza komunistyczna nie czuje się jeszcze w Polsce pewnie, toteż harcerstwo pozostaje na razie w sferze względnej wolności.

 

Wśród odradzających się drużyn nie mogło oczywiście zabraknąć Szesnastki. Palma pierwszeństwa na tym polu należy do „Placka”, który podjął się organizacji Drużyny od razu po powrocie z Krakowa, wczesną wiosną (jeszcze w lutym) 1945 roku. Powracająca do stolicy młodzież garnęła się do harcerstwa, "Placek" jednak pragnął przede wszystkim przeszkolić zastępowych, toteż kandydatów przyjmowano ostrożnie.

 

Wkrótce otrzymał wsparcie ze strony coraz liczniej zgłaszających się do pracy Zawiszaków. Już wkrótce Drużyna, a właściwie jeden zastęp pod wodzą "Placka", bierze udział w zlocie Chorągwi w Ząbkach pod Warszawą. W tym samym czasie na Żoliborzu Zbyszek Stok-Stokowiec, Janek Stokowiec i Tadek Sułowski organizują harcerstwo. Spotykają się z "Plackiem", który jednak wedle wspomnień Tadka Sułowskiego nie oferuje im powrotu do Drużyny.

 

Po letnim obozie, czy raczej kolonii, wielkim wydarzeniem dla warszawiaków była wizyta gen. Dwighta Eisenhowera, naczelnego dowódcy amerykańskich sił zbrojnych w Europie. Drużyna, jako jedna nielicznych umundurowanych formacji w mieście, została wyznaczona do powitania generała. Przygotowując się do wizyty, "Placek" nauczył chłopców angielskiego, skautowego "Be-Prepared!", odpowiednika harcerskiego "Czuwaj!". Gdy generał witał się z Szesnastką, wszyscy harcerze zaczęli głośno skandować "Bij Pepeer!"

 

Niestety, niedługo później Józef Przewłocki z powodu ciężkiej choroby (a także kłopotów z umacniającą się władzą) wyjechał wraz z rodziną za granicę, by nigdy do kraju nie wrócić na stałe. Drużynę przejął wówczas harcmistrz Kazimierz Koźniewski, jeden z przedwojennych instruktorów, postać w historii Szesnastki, harcerstwa i Polski dość kontrowersyjna. Jak opisywał to Marek Gajdziński, "Koza", jako instruktor o poglądach wyraźnie lewicowych, zdecydowanie ucina podjęte przez chłopców pod wodzą "Placka" próby nawiązywania kontaktów z powojenną kospiracją. Drużyna nie angażuje się też, jak inne, powstające w tym czasie, w działalność opozycyjną. Choć nie ma jeszcze komunistycznej indoktrynacji, wyraźnego sprzeciwu wobec władzy również brakuje.

 

Był jednak Kazik na pewno dobrym organizatorem. Wkrótce Drużyna rozrosła się o kilka nowych zastępów. Sam Kazimierz Koźniewski w swojej „Gawędzie o Szesnastce Zawiszy Czarnego” wspomina:  „Nosiliśmy biało-granatowe chusty do zielonego munduru, jako że znikąd jeszcze nie można było kupić ani sprawić sobie tradycyjnych krajek Szesnastki. Zbiórki w szkole mogły się odbywać tylko w niedzielę lub święta. Budynek przy ulicy Wawelskiej zajęty był niemal 24 godziny na dobę przez dwa gimnazja – Staszica i Słowackiego. Zastępy spotykały się więc rozmaicie – a to w mieszkaniach, jeżeli jakieś było ocalone, a to w niedalekim ogródku jordanowskim na Wawelskiej, a to w klasach gmachu gimnazjum im. Słowackiego. Pamiętam, że przez jakiś czas pojawiałem się niemal na każdej zbiórce każdego zastępu i po prostu powtarzałem, odtwarzałem zbiórki znane mi sprzed lat. Tak uczyłem zastępowych i chłopców harcerstwa. Kronikarz drużyny zanotował, iż byłem bardzo srogi i szalenie surowo weryfikowałem wszelkie posiadane przez chłopców stopnie i sprawności. Nie przypominam sobie tej srogości. Pamiętam natomiast, jak coraz więcej było w drużynie chłopców – trzydziestu, może nawet czterdziestu – i jak wyglądał nasz dwuszereg stojących przede mną, z każdym miesiącem coraz staranniej i bardziej po harcersku ubranych (…)".

 

Okres odradzania się Szesnastki znów opisuje hm. Kazimierz Koźniewski: „Drużyna, jako gromadka chłopców chcących nosić cyfry 16 i nazywać się Zawiszakami, odrodziła się więc szybko – ale proces przekształcania się w prawdziwą drużynę harcerską trwał dłużej i przebiegał zupełnie inaczej niż po pierwszej wojnie światowej, choć również zmieniali się drużynowi i drużyna cierpiała na brak instruktorów. Miała jednak Szesnastka paru starszych przyjaciół koło siebie. Przedwojenni Zawiszacy, którzy wracali do Warszawy, chcieli jej pomagać. (…) Pomagały matki z już zorganizowanego KPH (…) I szkole również na drużynie zależało. Drużyna nie była więc zapomniana. Procentowały te kapitały przyjaźni i koleżeństwa, które wokół siebie i u siebie zgromadziła Szesnastka międzywojenna.”


Szesnastka mimo ciężkich wojennych strat, odrodziła się zatem bardzo szybko. Choć brakło wielu ważnych elementów tradycji Drużyny, brakło krajek i kostek, brakło zakopanego w Powstaniu sztandaru, duch zawiszacki przetrwał. W ciągu roku Drużyna osiągnęła stan 30-40 chłopców w kilku zastępach, nie brakło też wsparcia rodziców, szkoły, ani starszych instruktorów.

 

Stan Drużyny na koniec 1945 roku
Stan liczebny: 30-40 harcerzy.
Drużynowy: hm. Kazimierz Koźniewski
Przyboczny: h.o. Jerzy Kacprzyński
Zastępy:

"Żbiki" - zastępowy Roman Iżyłowski

"Rysie" - zastępowy Stefan Brzeski

"Sokoły" - zastępowy Janusz Ratajczak

"Jelenie" - zastępowy Marek Jaczewski

 

W hufcu Żoliborz i 14 W.D.H. - Zbigniew Stok-Stokowiec, Jan Stokowiec, Tadeusz Sułowski

Na zachodzie - hm. Gustaw Radwański

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido następnego artykułu
©2000 - 2017  16WDH