Wyszukiwanie zaawansowane
Kronika
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
1946-12-31 | Warszawa | Dyzma Zawadzki
Rok 1946

W drużynie obowiązywały surowe zasady i wymogi oraz dążenie stania się dobrą drużyną. Zastępowymi byli chłopcy z dłuższym stażem harcerskim. Kursów dla zastępowych nie prowadzono.

 

31 marca – kierownictwo Drużyny przejął od K. Koźniewskiego ćw. Marek Jaczewski przy pomocy przybocznego h.o. J. Kacprzyńskiego, nowego plutonowego Janka Lipskiego i sekretarza Edka Salwerowicza. Intensywne szkolenie: dużo gier, ćwiczeń na terenie miasta, biwak w Konstancinie. Obowiązywała dobra znajomość Warszawy.

 

11-12 maja – Udział w I Zlocie Hufca Śródmieście w Laskach (domarsz pieszy – brak komunikacji). Nie wszyscy mieli mundury, ale ducha dodawały piękne proporce zastępów. Noszono chusty granatowo-białe, a później niebieskie. Drużyna stwierdziła, że jeszcze jej dużo brakuje do poziomu przodujących drużyn.

 

17 maja – Odbył się pierwszy bieg na młodzika w Konstancinie, w wyniku którego w dniu 19 maja pierwszych 6-ciu Zawiszaków złożyło na ręce hm K. Koźniewskiego przyrzeczenie. Byli to przyszli bardzo czynni harcerze: Włodek Dusiewicz, Edek Salwerowicz, Rysiek Cholewa, Wojtek Kowalczyk, Janek Świderski, Bogdan Kazuba.

 

17 czerwca – Wycieczka statkiem „Kościuszko” po Wiśle zorganizowana przez Zawiszaka Zygmunta Tyszkę.

 

lato – XXIV obóz letni w Skokach k/Gostynina – pod namiotami (odkopane w piwnicy pp. Zielińskich namioty 16-tki i 80-tki trochę zbutwiałe i 2 wypożyczone). Komendant – M. Jaczewski, oboźny – J. Kacprzyński, gospodarze: S. Brzeski i R. Iżyłowski. Uczestników ok. 34 w 4 zastępach. Młodą komendę wspomagali dojeżdżający Zawiszacy: hm K. Koźniewski i phm A. Zieliński. Bardzo ciężki obóz z uwagi na brak blisko dobrej wody. Przywrócono „menażkę” jako karę”. Dużo wycieczek. Udział w Zlocie Chorągwi Mazowieckiej w Łącku – I miejsce w biegu harcerskim. Praca społeczna: pomoc w Zakładzie dla Umosłowo Chorych w Gostyninie, kontakty z miejscowymi harcerzami i harcerkami. Niefortunna „zielona noc”.

 

1 sierpnia – Powstała tradycja wart honorowych przy grobach Zawiszaków poległych w Powstaniu Warszawskim.

 

jesień – Nieudane próby odkopania sztandaru Drużyny, zakopanego w Powstaniu. Dalsza praca harcerska i współpraca z 3 W.Ż.D.H. z Gimnazjum i Liceum J. Słowackiego. Warty honorowe przy grobach Zawiszaków w Dzień Zmarłych.

 

20 grudnia – Odbyła się Choinka Drużyny i skromny obchód 35-lecia powstania Drużyny. Nadano tytuły Honorowych Zawiszaków: p. Walentynie Zielińskiej – przew. K.P.H. i pośmiertnie – Michałowi Woynicz-Sianożęckiemu – drużynowemu konspiracyjnej 16-stki. Wydano z tej okazji 199 numer Sulimczyka – redaktorzy: J. Lipski i St. Brzeski. Na koniec roku działały w Drużynie zastępy: Sokołów, Rysiów, Żbików, Jeleni i Żubrów.

 

K.P.H.

Cała działalność Koła była nastawiona na zdobycie środków dla urządzenia obozu, gdyż większość harcerzy nie stać było na pełne pokrycie kosztów. Urządzono szereg imprez dochodowych np. w maju koncert z udziałem m.in. Hanki Zielińskiej (aktorki – siostry Andrzeja).

 

Zawiszacy

Wymieni w poprzednim roku Zawiszacy nadal współpracowali z Drużyną, a Andrzej Pheffer (Pfeffer – przyp. red.) i Kazik Koźniewski pomagali w wydaniu jubileuszowego numeru Sulimczyka. Zawiszak hm Gucio Radwański prowadził na terenie Anglii obozy harcerskie wzorowane na Szesnastce. Była to jakby filia zagraniczna Drużyny.

 

Wojciech Bogusławski, „Kronika 16 WDH im. Zawiszy Czarnego 1911-1986”, przepisał hm. Dyzma Zawadzki (pisownia zgodna z oryginałem).

_________________________________________________________________________________________

 

W końcu marca 1946 roku Drużynę z rąk hm. Kazimierza Koźniewskiego przejmuje Marek Jaczewski, harcerz orli. Przybocznymi zostają Jerzy Kacprzyński oraz Jan Józef Lipski, późniejszy pisarz i znany opozycjonista.


W ciągu 1946 roku chłopcom udaje się zorganizować tradycyjne zawiszackie kostki, noszone na rogatywkach. Drużyna zaczyna się upodobniać do tej przedwojennej, choć niestety krajki nadal pozostają nieosiągalne.

 

Majowy zlot hufca w Laskach jest pierwszą okazją do pokazania się Drużyny w szerszym harcerskim towarzystwie. Choć, jak opisuje to Wojtek Bogusławski, wiele jeszcze Szesnastce brakło do najlepszych ze zgromadzonych drużyn, daje już się ją zauważyć. Ma choćby trębacza - Włodka Dusiewicza. W czerwcu z kolei odbywa się wycieczka statkiem do Płocka, zorganizowana przy pomocy Zbigniewa Tyszki, jednego z przedwojennych Zawiszaków wspierających Drużynę w tym trudnym okresie.

 

Odbywa się też pierwsze przyrzeczenie, w mieszkaniu państwa Jaczewskich przy ul. Hożej. Wyjątkowo przyjął je hm. Kazimierz Koźniewski, gdyż Zygmunt Wierzbowski przebywa dotychczas w Gdańsku.

 

Zorganizowany w lecie obóz w Skokach okrył się złą sławą, ze względu na eufemistycznie określoną tak przez Wojtka Bogusławskiego, "zieloną noc". Podcza Jubileuszu Stulecia Szesnastki Włodek Dusiewicz podzielił się z Drużyną swoją relacją z tego wydarzenia, a także skomponowaną specjalnie z tej okazji piosenką. Pokrótce historia wyglądała tak, że harcerze z zastępu "Rysiów" postanowili ogłosić "zieloną noc", na jeden dzień przejmując w obozie władzę. Niestety, drużynowy Marek Jaczewski wobec tak jawnego "buntu" opuścił obóz i wezwał w sukurs "Kozę", czyli Kazika Koźniewskiego. Wobec takiego obrotu rzeczy zbuntowani harcerze zemścili się na pozostawionym majątku drużynowego, urządzając tzw. "lotnika". Drużynowy, powróciwszy do obozu z Kozą, zareagował bardzo surowo, chcąc wydalić z obozu prowodyrów całego zamieszania. Wstawił się jednak za nimi cały zastęp, co poskutkowało złagodzeniem reperkusji i zawarciem pokoju. Koza w swojej "Gawędzie o Szesnastce Zawiszy Czarnego" krótko kwituje "zielony dzień", nazywając go wygłupem, jakiego do tej pory w drużynie nie tolerowano.

 

Niemniej prócz tego zgrzytu obóz odbywał się wedle przedwojennych wzorów. Oparciem dla obozu była dworska resztówka pani Machcewiczowej, zaprzyjaźnionej z drużyną. Jurek Kacprzyński poświęcił dużo czasu i wysiłku, by podnieść poziom wyszkolenia Drużyny w umiejętnościach sanitarnych, odbyły się też liczne gry, biegi i ćwiczenia. W święto obozu urządzono apel poległych, wspominając Zawiszaków poległych w obu wojnach światowych. Tak przynajmniej opisywał to hm. Kazimierz Koźniewski, bo wrażenia jednego z harcerzy, Janka Tereszczenko, były zgoła inne:

"To też, w tym samych duchu, pierwszy po wojnie obóz "Szesnastki" wygląda, według zachowanej mojej korespondencji z Mamą, jak obóz... koncentracyjny. Przyjedź i zabierz mnie Ata, z tego koszmaru, bo już nie mogę wytrzymać” - pisałem do Mamy. (...)Namioty były stare, jeszcze przedwojenne "Szesnastki", i widać przechowywane w czasie okupacji w ukryciu, poważnie zbutwiale. Udało nam się jednak jakoś to postawić, zbudować prycze, załadować słomą sienniki, podnieść maszt z flagą, zainstalować opodal wkopaną w ziemię kuchnię i jadalnię, no i latrynę...

Z jedzeniem jednak było marnie. Padało nieprzerwanie, a ponieważ kuchnia opalana była drewnem z lasu, gotowanie kartofli w kotle zajmowało godziny. W ramach jakichś dostaw otrzymała drużyna dość duży zasób konserwowego PAPRYKARZU, który konsumowany razem z niedogotowanymi kartoflami zalatywał ceglastego koloru koszmarem smakującą potrawą; następnie zmywać kotły i menażki w tej żabiej kałuży… Aj-wej...!, Nie-do-wy-trzy-mania...

W dodatku obowiązywały w "Szesnastce" tradycją uwarunkowane obyczaje, jak np. "menażka". "Menażki" bano się jak… "wody"… Polegało to na tym, że jeśli któryś z uczestników obozu dokonał jakiegoś wykroczenia, albo posiał jakiś przedmiot, po zarekwirowaniu przedmiotu hańby przez "Komendę" dostawał biedny delikwent menażkę wody za kołnierz na apelu. Albo, skonfrontowany z nagminnym zaśmiecaniem przez nas terenu obozu papierkami od cukierków, wymyślił nasz zastępowy, Wiesiek Szeliski, metodę zbierania tych papierków z ziemi... ZĘBAMI…! Albo, a było to pewnie w któreś wilgotne popołudnie, maszerował drużynę Druh Kacperski, do jadalni. Po drodze: „Drużyna, śpiew...!” - zakomenderował. Widać mżawka, widać bunt dusz, widać absurdalność rozkazu, ze śpiewu nic nie wychodziło…
„Cooo...? Nie chcecie śpiewać...? Druuu...żyna, w praaa...wo zwrot...! Bieee...giem, marsz...!” – zakomenderował i popędził nas na bagnistą łączkę, a tam…
„Tyraliera...!”, „Padnij...!”, „Powstań...!”, „Karabiny maszynowe z lewa...”, „Forsuj rzekę...!”
„W butach...?”
„W butach...wasza mać...! 
I, człap, człap, człap, człap...
"Maaa...mooo...!”

Jan Tereszczenko, "Wspomnienia Warszawiaka"

 

Przed przypadającą w październiku 35 rocznicą założenia Drużyny próbowano odnaleźć zakopany w Powstaniu sztandar. Poszukiwania nie przyniosły żadnego rezulatu. Same obchody były skromne, udało się jednak wydać "Sulimczyka", uhonorowano też zasłużone osoby tytułami Honorowych Zawiszaków.

 

stan Drużyny na 31 grudnia 1946 roku:
drużynowy: ćw. Marek Jaczewski

przyboczny: h.o. Jerzy Kacprzyński

plutonowy: Jan Lipski

sekretarz: Edward Salwerowicz

zastępy:

"Sokoły", zast. Stefan Brzeski lub Marek Jaczewski

"Rysie", zast. Janusz Ratajczak

"Żbiki", zast. Roman Iżyłowski
"Jelenie" zast. Stefan Brzeski lub Marek Jaczewski

"Żubry"

 

Na podstawie:

 

Gawęda o Szesnastce Kazimierza Koźniewskiego

Kronika 75-lecia Wojtka Bogusławskiego

Relacja Włodzimierza Dusiewicza
Wspomnienia Jana Tereszczenko 

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
©2000 - 2017  16WDH