Słowa: Jonasz Kofta, muzyka: Mateusz Święcicki

Już wieczór, niebo oddycha,
Już noc niewiadoma i cicha.
Już pora rozpalić ognisko,
Nie wiedzieć gdzie gwiazda, gdzie iskra.

    Płomienie, płomienie,
      czerwone okruszyny słońca.
    Płomienie, płomienie,
      czekamy aż wypalą się do końca.
    Płomienie, płomienie, płomienie,
      na twarzach został ślad gorąca.
    Płomienie, płomienie,
      czekamy aż wypalą się do końca.

Już późno, makiem zasiało,
Już sen twarz pochyla swą białą,
Nad żarem popiołu motyle,
Lecz jeszcze popatrzmy przez chwilę

    W płomienie, w płomienie,
      czerwone okruszyny słońca.
    Płomienie, płomienie,
      czekamy aż wypalą się do końca.
    Płomienie, płomienie, płomienie,
      na twarzach został ślad gorąca.
    Wspomnienie, wspomnienie,
      co nigdy nie wypali się do końca.
a
E G7
C
C d E

a d
a d E
a d
a e a
d G a
G F E7
a d
a e a