Wyszukiwanie zaawansowane
Relacje
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
1944-08-01 | Warszawa | Andrzej Werner
Powstańcza Poczta Harcerska

Z  jakimi  trudnościami  doszło  do  mego  włączenia  się  do służby w Powstaniu Warszawskim (ze względu na mój szczenięcy wiek — niecałe jedenaście lat), wspomniane jest w Gawędzie o Szesnastce [1]


„Młodzi, najmłodsi Zawiszacy, też mają najrozmaitsze losy. Zastęp Janka Moesa miał wyznaczoną zbiórkę, l sierpnia w mieszkaniu państwa Cholewów przy ulicy Siennej, o godzinie piętnastej; mieli przyjść z zapasem żywności. Ale rodzice nie puścili swych jedenastolatków — trudno im się dziwić. Nie należy jednak dziwić się i chłopcom, których wszystkie siły i ideowe, i moralne, i odebrane wychowanie, i temperament, i młodzieńcza wyobraźnia pchały do Powstania. Więc każdy z tych chłopców, jak mógł i gdzie mógł, zgłaszał się do Powstania - do jakiejś najbliższej jednostki. Na Powiślu w poczcie harcerskiej łącznikiem-listonoszem był Jerzy Reinstein z Szesnastki. Andrzej Werner zgłosił się do komendy pułku „Baszta” przy ulicy Tynieckiej. Spławiono go - mimo iż twierdził, że ma już czternaście lat. Odesłano do domu, by się opiekował samotną - ojciec walczył na Starówce - matką. Chłopak przyjął to polecenie wyzwiskami i płaczem. Ale po dwóch dniach wezwano go - specjalnym gońcem - do służby. Poszedł dumny i szczęśliwy. Dostał mundur, opaskę i furażerkę. Najpierw roznosił powstańcze gazety, potem przydzielony został do poczty harcerskiej... Stamtąd nosił listy i przesyłki nawet za linię frontu, na ulicą Woronicza, na południe, gdzie na małych listonoszy czekała nagroda - pole kartofli i pomidorów. Pełniąc swe listonoszowe obowiązki, hulajnogą pędził po asfaltowych ulicach. Nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Ani on, ani ta cała gromadka młodych chłopaków z Szesnastki, która - jak potrafiła - w całej Warszawie służyła w oddziałach powstańczych..."


W każdym razie udało się, i to już w pierwszych dniach Powstania. Najpierw byłem kolporterem prasy powstańczej, mówiąc po prostu gazeciarzem, z czego też byłem bardzo dumny, bo miałem swój udział w akcji.


Wkrótce zostałem jednak przeniesiony do harcerskiej poczty polowej pułku „Baszta", której oddział na Górnym Mokotowie był na ulicy Tynieckiej, vis-a-vis szpitala Sióstr Elżbietanek. Potem nasza kwatera (mej grupy-zastępu) była na parterze w domu przy ulicy Odyńca 11, a więc tuż koło mego mieszkania (Odyńca 15).

 

Tablica pamiątkowa na budynku przy ul. Tynieckiej 26

Tablica pamiątkowa na budynku przy ul. Tynieckiej 26


Listonoszami byli chłopcy z najbliższego sąsiedztwa, jak Wojtek Skupiewski (Odyńca 13), lub z innych, a nawet dalszych ulic, jak „Jeleń" — Zbyszek Fisz z Belgijskiej 6. Mój pseudonim był „Stefan" - od króla Batorego.


Rozdano nam jakieś fabryczne kombinezony (które w domu musiano przerabiać - były o wiele za duże). Nosiliśmy furażerki, opaski biało-czerwone. Ona jedna się zachowała. Legitymację zaświadczenie powstańcze - mama w okresie stalinowskim zniszczyła ze strachu o mnie.


Ta legitymacja-zaświadczenie stanowiła przepustkę listonosza powstańczego, który uprawniony był także do przekraczania linii frontu. To było szczególne przeżycie. Codziennie .znaliśmy hasło i odzew, a więc dodatkowy dreszcz i poczucie ważności.


Pocztę doręczaliśmy osobiście. Najczęściej adresaci siedzieli w piwnicach. Nasze przyjście było zawsze wielkim wydarzeniem dla całego domu. Byliśmy bardzo wyczekiwani. W wielkiej ciszy wywoływaliśmy nazwiska adresatów. Trudno opisać radość,, jaka temu towarzyszyła. Dosłownie byliśmy posłańcami nadziei...


Przesyłki w „drugą stronę" dawano nam „do ręki" bądź składano w skrzynkach specjalnych w wyznaczonych, oznaczonych punktach.


Tak funkcjonowaliśmy do ostatnich dni Powstania. Dla mnie, dla mojej części ulicy Odyńca, zakończyło się ono po pięćdziesięciu siedmiu dniach, tj. 26 września 1944 rano. Ostatni punkt oporu na - Górnym Mokotowie (ulica Szustra — dziś J. Dąbrowskiego) padł dnia następnego — 27 września 1944 roku.

 

 

Andrzej Werner - „Andrzej", „Stefan"

źródło: Szkoła im. Stanisława Staszica w Warszawie 1906 - 1950, Państwowy Instytut Wydawniczy - Warszawa 1988, str. 452 - 454 

 


Andrzej Werner (ur. 1933 r., zm. 29 października 2007) – polski dziennikarz i działacz społeczny, doktor nauk politycznych, wieloletni pracownik Ministerstwa Handlu Zagranicznego, był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W czasie II wojny światowej, był między innymi harcerzem Poczty Polowej Szarych Szeregów w powstaniu warszawskim. Absolwent Gimnazjum im. Tadeusza Reytana w Warszawie, Liceum Handlu Zagranicznego, oraz Wydziału Prawa UW, asystent w Katedrze Państwa i Prawa. Pełnił funkcje attaché handlowego Ambasady Polskiej w USA, pracownik BHZ Mundial i Dynamo. Był specjalistą w zakresie ekonomii, prawa i spraw międzynarodowych. Założyciel i prezes Towarzystwa im. Jana G. Blocha.
Pochowany 8 listopada 2007 r., na Starych Powązkach w Warszawie.

 

[1] Kazimierz Koźniewski: Gawędo o Szesnastce Zawiszy Czarnego - publikacja na prawach rękopisu z okazji siedemdziesięciolecia utworzenia Drużyny, s. 118—119.

 

Tyniecka 26

Tyniecka 26 - budynek, w którym w czasie Powstania
Warszawskiego mieścił sie oddział Harcerskiej Poczty
Polowej. Tu służył "Stefan". 

 

 

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
©2000 - 2017  16WDH