Wyszukiwanie zaawansowane
Piszą o nas
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
2017-12-18 | Warszawa | Marek Gajdziński
Szczep Szarej Siódemki - Opowieści na stulecie

Monografia Szarej SiódemkiW końcu 2017 roku ukazała się pięknie wydana monografia Szczepu Szarej Siódemki Krakowskiej - Opowieści na stulecie. 7KDH jest od lat zaprzyjaźniona z Szesnastką. łączy nas Unia Najstarszych Drużyn Harcerrskich Rzeczypospolitej. W książce na stronach 101- 104 zamieszczone jest wspomnienie hm. Marka Gajdzińskiego traktujące o tym, jak i po co powstała UNDHR i jak znalazła się w niej Szara Siódemka. 

 

Unia Najstarszych Drużyn Harcerskich Rzeczypospolitej

 

Był koniec 1979 roku. Z prawie dwuletnim wyprzedzeniem rozpoczęliśmy w Warszawskiej Szesnastce planować nasz jubileusz 70-cio lecia. W powietrzu było już coś czuć. W szarej rzeczywistości PRL-u, za sprawą papieża Polaka pojawiło się jakieś ożywcze tchnienie. Nic konkretnego, zaledwie promyk nadziei „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi – tej Ziemi!”.


Na razie odnowiło nam się oblicze Szesnastki. Właśnie przezwyciężyliśmy jeden z najgłębszych kryzysów w jej historii. Kryzys pojawił się na początku lat 70-tych i był spowodowany dwoma względami. Pierwszy to aktywna polityka hufca ZHP Warszawa Ochota ukierunkowana na pacyfikację jednej z najbardziej krnąbrnych drużyn, która przez lata opierała się ogólnym trendom w komunistycznym harcerstwie . Na przykład, Szesnastka w 1972 roku nadal jeszcze była wyłącznie męskim szczepem, z zasady odrzucającym wszelkie naciski na koedukację – chyba ostatnim takim środowiskiem w ZHP. Drugą przyczyną kryzysu było osłabienie więzi ze środowiskiem byłych harcerzy Szesnastki jeszcze z lat przedwojennych i szaroszeregowych. Pod koniec lat 70-tych relacje te, nie tyle zostały odbudowane, bo one nigdy całkowicie nie zanikły, co bardzo zintensyfikowane. Wtedy właśnie zobaczyliśmy czarno na białym jak one są ważne. Przekonaliśmy się na własnej skórze, że tylko bliski kontakt ze środowiskiem, które pamięta jeszcze prawdziwe harcerstwo, może być realną przeciwwagą dla dążeń władz PRL by harcerstwo przerobić na swoją modłę. Tylko od nich można było czerpać wiedzę o tym czym jest prawdziwe harcerstwo.


Budząc się z letargu lat 70-tych, i rozglądając się wkoło zorientowaliśmy się, że jest to prawda, która dotyczy nie tylko Szesnastki. W całej ogromnej masie skomunizowanego ZHP, jeśli gdziekolwiek funkcjonowały jeszcze jakieś wartościowe środowiska harcerskie, to zawsze były to drużyny z dużymi, sięgającymi początków skautingu tradycjami. Przypadek? Nie! Wiedzieliśmy już na czym polega ich tajemnica. Jest nią silna tradycja, silna tożsamość i starsi ludzie, którym zależy na zachowaniu tego co możliwe, w coraz mniej sprzyjających okolicznościach. Zaczęliśmy szukać kontaktu z tradycyjnymi drużynami rozumując w ten sposób, że jeśli uda się nawiązać jakąś bliższą współpracę, będzie nam wszystkim łatwiej przetrwać w morzu przeciwnej harcerstwu ideologii oraz dać sobie i naszym harcerzom poczucie, że nie są sami na bezludnej wyspie. Postanowiliśmy zaprosić te tradycyjne drużyny na nasz jubileusz i urządzić go w prawdziwie harcerskim stylu – w formie zlotu drużyn.


Zimą, na przełomie roku 1979/80 umówiliśmy się na to z warszawskimi drużynami; 1, 21, 22 i 23. Nikt mi dzisiaj nie uwierzy, jeśli zdradzę skąd wiedzieliśmy, że one nadal podtrzymują swoje przedwojenne tradycje. To nieprawdopodobne ale poznawaliśmy się na…. pochodach pierwszo majowych, na które musieliśmy chodzić. Traktowaliśmy to jako trybut – ofiarę z „dobrego smaku” konieczną do złożenia, po to żeby móc funkcjonować w harcerstwie. W morzu harcerskiej bylejakości tylko one wyróżniały się porządnym, tradycyjnym umundurowaniem, krótkimi spodenkami i musztrą. Widać było, że podobnie jak my w Szesnastce, przykładali do tego ogromną wagę. O reszcie – lepiej nie mówić. Wtedy pojawił się też pomysł na instytucjonalną formę planowanej przyszłej współpracy. Unia Najstarszych Drużyn Harcerskich Rzeczypospolitej miała być przyjacielskim związkiem środowisk, które zdołały przechować w dobrym stanie płomień harcerskiej tradycji. Chcieliśmy ja powołać by się mogły wzajemnie wspierać w trudnych czasach, a jednocześnie rozprzestrzeniać ten ogień i dążyć do odbudowy tradycyjnego harcerstwa na zewnątrz.


Wiosną 1980 wybraliśmy się w gronie kilku instruktorów Szesnastki do Krakowa. Tu kontaktem był Bitum – Andrzej Wysocki, drużynowy Zielonej Trójki. Spotkaliśmy się z przedstawicielami kilku najstarszych szczepów krakowskich; Zielonej Trójki, Szóstki czyli Leśnych Ludzi, Szarej Siódemki i Czarnej Trzynastki. Mimo początkowej, nieufności pomysł został podchwycony. Pamiętam, bo to wywarło na mnie spore wrażenie, że zaproponowany program zlotu nie budził większych kontrowersji. Głównym elementem programu miały być zawody między drużynami i zastępami w technikach harcerskich. Widać było, że podobnie jak Szesnastce, tego właśnie brakuje drużynom krakowskim – harcerskiej gry na polu szerszym niż tylko wewnątrz własnego szczepu.


Żywe spory budził natomiast projekt dokumentu, w którym zostały zaproponowane warunki jakie miałaby spełniać drużyna , którą można by uznać za tradycyjną i godną zaproszenia do Unii. W efekcie długiej i miejscami burzliwej dyskusji pierwotny projekt został mocno złagodzony. Wtedy okazało się, że przy tak złagodzonych warunkach w samym tylko Krakowie znalazłoby się jeszcze kilka innych środowisk, którym można byłoby zaproponować przystąpienie do Unii. Zadanie weryfikacji tego wzięli na siebie oczywiście instruktorzy z Krakowa, plus cały obszar dawnej Galicji. W ten sposób w Unii znalazła się tez 1 Tarnowska Drużyna Harcerzy.


My w Szesnastce wzięliśmy na siebie zwiad na terenach byłej Kongresówki i Wielkopolski. W ten sposób w Unii znalazła się Zielona Piętnastka z Łodzi. Weryfikacji natomiast nie przeszła 16-tka Poznańska, która wprawdzie spełniała warunek ciągłości ale jej ówczesny stan daleki był od wizji tradycyjnej drużyny harcerskiej. Zaproszono ją do Unii w charakterze obserwatora licząc, że kontakt z naszymi środowiskami pozwoli jej otworzyć się na zabiegi jej przedwojennych harcerzy, których „względy” na razie odrzucała. Tego typu zwiadów przeprowadzono w całej Polsce kilka , wiosną i podczas obozów - latem 1980 roku.


We wrześniu 1980 roku podmuch Solidarności rozdmuchał płomień harcerskich tradycji kultywowanych w nielicznych środowiskach tak szeroko, że wymyślona rok wcześniej formuła UNDHR okazała się zbyt wąska i zbyt asekuracyjna. W całej Polsce jak grzyby po deszczy zaczęły wyrastać coraz to nowe kręgi KIHAM. Idea kręgów instruktorskich i kihamowskie kierunki harcerskiej odnowy znacznie lepiej przystawała do nowej rzeczywistości. Nagle, z miesiąca na miesiąc, już nie dziesięć ale setki drużyn zaczęły żyć harcerską tradycją i szukać sposobu jak ową tradycję przywrócić w całym ZHP. Instruktorzy z drużyn tworzących niezawiązaną jeszcze Unię zaangażowali się w działania KIHAM. Warto jednak wiedzieć, że sam KIHAM nie wziął się z niczego. Pomysł na harcerską odnowę wyrósł na gruncie różnych płaszczyzn współpracy pomiędzy bardzo niewielką liczbą środowisk kultywujących tradycyjne formy harcerstwa. Jedną z nich była znajdującą się jeszcze w fazie projektu i czekająca na zawiązanie Unia.


Do jej zawiązania doszło ostatecznie, tak jak planowano, dopiero rok później - 13 września 1981 roku na zlocie 70-lecia Warszawskiej Szesnastki. Tego dnia na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie akt przystąpienia do Unii podpisały 16 WDH „Warszawska Szesnastka”, 21 WDH, 23 WDH „Pomarańczarnia”, 3 KDH „Zielona Trójka” 6 KDH „Leśni Ludzie” , 13 KDH „Czarna Trzynastka”, 1 TDH i 15 ŁDH „Zielony Płomień”. W pierwszym składzie Unii zabrakło kilku znaczących drużyn; 1 WDH, 22 WDH, 5 KDH i 7 KDH, które brały udział w jej projektowaniu ale na zlocie się nie pojawiły. Trudno się temu dziwić zważywszy z jaką intensywnością żyło się wtedy w drużynach harcerskich. Już tydzień później na krakowskich błoniach odbył się wielki, wielotysięczny zlot harcerstwa polskiego organizowany przez krakowski KIHAM. Drużyny krakowskie, które były oparciem dla tego zlotu miały absorbujące zadania, które tę nieobecność doskonale usprawiedliwiały.


1 WDH „Czarna Jedynka”, 22 WDH „Watra” 5 KDH „Wichry” i 7 KDH „Szara Siódemka” przystąpiły do UNDHR dopiero, na kolejnym drugim zlocie Unii zorganizowanym w podkrakowskim Tyńcu. Stało się to 14 maja 1983 r. na miesiąc przed kolejną wielką mobilizacją niezależnego harcerstwa jaką była Biała Służba podczas II pielgrzymko Ojca Świętego do Ojczyzny. W między czasie był wybuch stanu wojennego i rozwiązanie Porozumienia KIHAM. Dopiero co nawiązane kontakty i współpraca niezależnych środowisk harcerskich zostały brutalnie przerwane przez komunistyczną huntę, która w obronie własnych interesów pogrzebała nie tylko harcerską nadzieję na odnowę życia w Polsce.

 

Przystąpienie &KDH do UNDHR

II Zlot UNDHR 14 maja 1983 r. Akt podpisywania Unii


Wtedy, w maju 1983 roku, przystąpienie do UNDHR podczas nielegalnie zorganizowanego zlotu, było aktem odwagi ale zarazem także decyzją, która służyła odbudowie zerwanych ogólnopolskich kontaktów harcerskich. Na tym gruncie już kiełkowała nowa forma walki o polskie harcerstwo czyli podziemna instruktorska organizacja o nazwie Ruch. I znów, gdyby się przyjrzeć gdzie i jak ona kiełkowała bez trudu odnajdzie się silne związki jakie łączyły najstarsze polskie drużyny harcerskie. Tym razem jednak już nie one głównie stanowiły zaczyn. Prawdziwe harcerstwo składało się już z kilku setek dobrych drużyn rozsianych po całej Polsce. To już nie były wątłe płomyczki wymagające zjednoczenia by je skutecznie podtrzymywać. To już był pożar, którego komunistom nie udało się zagasić. Warto jednak pamiętać gdzie tliły się te płomyki, od których wziął on swój początek.

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
©2000 - 2018  16WDH