Wyszukiwanie zaawansowane
Kronika
do poprzedniego artykułudo końca stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
1972-12-31 | Warszawa | Marek Gajdziński
Rok 1972

Kolejny rok rozpoczął się od malowania i remontu harcówki - skromnego pomieszczenia na terenie Szkoły Podstawowej nr 9, w którym odbywały się zbiórki.

Na wiosnę miało miejsce kilka biwaków. Między innymi w kwietniu, w Kaniach Helenowskich. Nocowano w wiejskiej szkole. Głównym celem biwaku było przeprowadzenie biegu harcerskiego na stopień ochotnika dla chłopców, którzy byli w Drużynie ponad rok, a z różnych powodów nie brali udziału w obozie. Bieg przeprowadzono w Lasach Nadarzyńskich; ukończyło go sześciu harcerzy. W dniach 14-15 maja odbył się biwak Drużyny w Puszczy Kampinoskiej. Nocowano w Pociesze, w stodole leśniczego. W nocy, przy Krzyżu Jerzyków, sześciu harcerzy, którzy pomyślnie przeszli bieg, złożyło na ręce Staszka Korwina Przyrzeczenie Harcerskie.

Latem odbył się kolejny XLIII obóz letni 16WDH nad jeziorem Głębokim koło Gryz na Mazurach. Obóz, niestety znowu niesamodzielny, wszedł w skład zgrupowania obozów hufca. Komendant - Jacek Jaszczuk, zastępca - Jarosław Kopaczewski, oboźny – Tadeusz Gacki. Stan: 15 harcerzy w trzech zastępach. Zastępowi: Marek Tumiłowski-„Mikuś", Jan Malanowski, Ryszard Kukuła. Punktację między zastępami wygrał zastęp Marka Tumiłowskiego. Program obozu nie odbiegał od ustalonego wcześniej schematu - budowa obozu, dużo sportu, chatki, codzienne ogniska i oczywiście zmora najmłodszych harcerzy, czyli warty i służby w kuchni. Czterodniowy rajd pieszy prowadził do Giżycka (ok. 70 km). Bieg na stopnie przeprowadzono jak zwykle pod koniec obozu, a Przyrzeczenie złożono ostatniej nocy.



1972r. Drużyna na zbiórce zgrupowania obozów hufca.

Po obozie drużynowym został mianowany Jarek Kopaczewski, a przybocznym Tadek Gacki. Praca odbywała się w trzech zastępach i polegała głównie na "przerabianiu technik harcerskich".

Po nieudanej próbie zorganizowania w Szkole Podstawowej nr 9 drużyny żeńskiej przez M. Wrotnowską, kolejną, tym razem udaną próbę podjęła instruktorka ze Szczepu 242 WDH - Zofia Jasińska wraz ze swoją koleżanką szkolną - Ewą Hołodowicz w roli przybocznej. W wyniku ich energicznych działań już dnia 1 października do Szczepu 16 WDH została włączona drużyna żeńska składająca się z kilkunastu dziewcząt, które zgłosiły się do poboru. W listopadzie drużyna ta przyjęła nazwę „Bractwo Czarnego Orła" (od herbu Zawiszy Czarnego). Jej pierwszym wystąpieniem na zewnątrz był udział w I Rajdzie Parasolowym.

Włączenie do istniejącego formalnie szczepu drużyny żeńskiej było rezultatem dążenia partyjnych władz harcerskich do ujednolicenia struktury organizacyjnej związku i, przy okazji, "utemperowania" niepokornego ducha Szesnastki. Trzeba bowiem pamiętać, że Szesnastka przez wiele lat, jako jedna z nielicznych w ZHP, skutecznie opierała się płynącym z góry naciskom na upolitycznienie pracy w duchu wytycznych partii komunistycznej. W Drużynie panował specyficzny duch szacunku i dumy z tradycji. Przyczyną tego stanu był częsty i bliski kontakt ze środowiskiem Zawiszaków. Byli oni żywymi świadkami niedawnej historii Polski i Harcerstwa i to świadkami nieobojętnymi, a wręcz przeciwnie, takimi, których postawy życiowe, ukształtowane właśnie w Drużynie i w dawnym Harcerstwie, stanowiły dla harcerzy Szesnastki wzór do naśladowania, a dla władz komunistycznych musiały być prawdziwą "solą w oku". Dla postronnego obserwatora już sam dobór piosenek śpiewanych w Drużynie dawał wiele do myślenia. W Szesnastce od lat panowała moda na pieśni partyzanckie i powstańcze. Do żelaznego repertuaru należały takie tytuły jak "Chłopaki z AK", "Żołnierze spod Gór Świętokrzyskich", "Jędrusiowa dola", "Puchacze" itp. Skoro śpiewano takie piosenki, to o czym mówiono przy ogniskach, co wspominano, gdy w kręgu siadali Zawiszacy będący dawniej żołnierzami AK i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie? Odpowiedź była oczywista. Szesnastka znajdowała się pod wpływem postaci wrogich komunistycznemu ustrojowi. Uporczywe kultywowanie dawnych tradycji Drużyny było słusznie odbierane jako wyraz kontestacji ówczesnej sytuacji Polski i Harcerstwa. Jednym z przejawów trwania w tej tradycji był ciągnący się wiele lat sprzeciw kadry instruktorskiej Szesnastki wobec koedukacji w ZHP. W dawnym Harcerstwie istniał rygorystycznie przestrzegany podział na dwie samodzielne i odrębne organizacje: męską i żeńską. 16 WDH była zawsze drużyną męską. Przez te wszystkie lata wykształciła specyficzny styl pracy będący mieszaniną puszczaństwa, "wojskówki" i sportu. Był to styl typowo męski, za twardy do zastosowania w harcerstwie żeńskim , które miało zawsze i powinno mieć zupełnie inne cele i metody pracy. W sytuacji, gdy władze ZHP w myśl utopijnych, socjalistycznych wizji wychowawczych zmieniły strukturę organizacyjną Harcerstwa i wprowadziły koedukacyjny model organizacji, "męskość" Szesnastki, w naturalnym odruchu obronnym, nabrała znaczenia kolejnego elementu jej tradycji i to elementu silnie podkreślanego i pilnie strzeżonego. W 1972 roku Szesnastka była bodaj jedynym typowo męskim środowiskiem harcerskim w Warszawie, jeśli nie w całej Polsce. Komunistom, którzy tępili każdy przejaw indywidualizmu i wszystko pragnęli ujednolicać według "jedynie słusznych radzieckich wzorców", sytuacja taka nie mogła się podobać. Niestety, Szesnastka była w owym czasie środowiskiem dość słabym organizacyjnie i władze ZHP mogły wywierać na nią skuteczną presję. Komenda hufca delegując Zofię Jasińską do utworzenia drużyny dziewcząt w szkole, w której działała Szesnastka, upiekła jednocześnie dwie pieczenie przy jednym ogniu. 


Po pierwsze, poprawiło to statystyki i zlikwidowało ostatnią białą plamę na szkolno-harcerskiej mapie Ochoty. Szkoła nr 9 była jedyną, na której terenie nie działała drużyna żeńska. Było oczywiste, że nowoutworzona drużyna harcerek, w myśl obowiązującej struktury organizacyjnej ZHP, zostanie włączona do formalnie istniejącego przy tej szkole Szczepu 16 WDH, burząc w ten sposób ostatni męski bastion "harcerskiej reakcji'.

 
Po drugie, w sam środek niepokornego środowiska Szesnastki wprowadzono 'konia trojańskiego'. W Szczepie znalazła się instruktorka posłuszna nakazom władz ZHP, zdolna od wewnątrz realizować ich politykę, choćby, jeśli nie uda się inaczej, przez skłócenie i rozbicie tego środowiska. Jak łatwo można było przewidzieć pojawienie się dziewcząt w Szesnastce stało się w przyszłości powodem wielu poważnych problemów. Już kilka miesięcy później pojawiły się trudne do przezwyciężenia konflikty personalne tak charakterystyczne dla każdego hermetycznego środowiska, w którym pojawiają się osoby narzucone z zewnątrz. Zwłaszcza, gdy jest to chorobliwie rządna władzy kobieta potrafiąca dla osiągnięcia swojego celu po mistrzowsku posługiwać się całym arsenałem intryg i skwapliwie korzystająca z silnego poparcia czynników odgórnych. Jej poglądy, postawa i charakter stały się zarzewiem konfliktu, który przez kolejne lata zdominował życie Szesnastki.
 

Stan Drużyny w dniu 31.12.1972r.
Komendant Szczepu - hm. Stanisław Korwin-Szymanowski
16WDH-y  "Grunwald"
Drużynowy - pwd. Jarosław Kopaczewski
Przyboczny - org. Tadeusz Gacki
Zastępy:
Zastęp I - Marek Tumiłowski
Zastęp II - Jan Malanowski
Zastęp III - Ryszard Kukuła
Stan ogółem - 30 harcerzy 

____________________________________________________
Więcej...
Relacje - Marek Gajdziński - Moje Przyrzeczenie Harcerskie
Historia - Marek Gajdziński -   Lata 1970-1980   W Obronie Tożsamości

do poprzedniego artykułudo początku stronydo strony głównejpowrót do spisu treścido galerii obrazówdo następnego artykułu
©2000 - 2017  16WDH